Skocz do treści

 <strong>ampleksus</strong><br /><i>fot. Hieronim Andrzejewski</i>Po miesiącach (pozornego) uśpienia, budzi się do życia przyroda, którą jak każdego roku na nowo odkrywamy. Ulegamy urokom wiosennej aury, rośnie zainteresowanie wszystkim co żywe wokół nas. Tłumnie ruszamy do mniej lub bardziej dzikiej przyrody spacerować, podpatrywać; zaczynamy porządki wokół domów, w ogrodach, zadrzewieniach, sadzawkach. Z zimowego letargu budzą się też przedstawiciele niezwykłej gromady w świecie zwierząt - płazy. W naszej faunie nie ma ich zbyt wiele. Cała skrupulatnie podliczona gromada jest Polsce reprezentowana przez zaledwie 18 gatunków: 5 przedstawicieli płazów ogoniastych (4 gatunki traszek i salamandra) oraz 13 gatunków płazów bezogonowych: 6 gatunków żab, 3 gatunki ropuch, 2 gatunki kumaków (górski i nizinny), grzebiuszka ziemna oraz rzekotka drzewna. Warto sobie przy tym uzmysłowić, że część gatunków żyje tylko w górach lub na pogórzu (jak traszka karpacka, kumak górski czy salamandra). Niektóre gatunki występują bardzo nielicznie i rzadko udaje nam się je spotkać, jak np. ropuchę paskówkę. Najczęściej spotkanymi płazami w naszym regionie są przedstawiciele żab zielonych (żaba wodna), żab brunatnych (żaba trawna - pewnie najpospolitszy płaz krajowy) oraz ropucha szara.

Niestety ta niewielka grupa płazów jest bardzo zagrożona. Jak oceniają przyrodnicy tempo wymierania płazów jest znacznie większe niż jakiejkolwiek innej grupy zwierząt. Płazy są uważane przez Światową Organizację Ochrony Przyrody (IUCN) za najbardziej zagrożoną dużą grupę taksonomiczną zwierząt. Według aktualnych danych ponad 40% gatunków (w skali światowej) jest w różnym stopniu zagrożonych.

Każdy gatunek pełni w skomplikowanym świecie przyrodniczych zależności jakąś rolę. Z naszej antropocentrycznej perspektywy szczególnym szacunkiem obdarzamy te, organizmy, które w jakiś sposób nam sprzyjają, niosą nam jakieś pożytki. Mamy zdecydowanie sympatię dla pszczół (zapylają rośliny i dają miód), ale już inne żądłówki - np. osy darzymy raczej umiarkowaną przyjaźnią, choć ich środowiskowa rola jest też bardzo istotna (niektóre są drapieżne i pomagają w ograniczaniu populacji owadów, w tym szkodliwych)

To, że płazy są pożyteczne wiemy na ogół wszyscy. Warto jednak uzmysłowić sobie, że wszystkie płazy żyjące w naszym kraju są drapieżne - żywią się wyłącznie upolowanymi przez siebie, innymi zwierzętami, zwykle bezkręgowcami. Ich znaczenie w kontrolowaniu populacji innych bekzręgowców jest nie do przecenienia. Stają się też we wszystkich fazach życia ważnym składnikiem diety innych gatunków (ryb, ptaków, gadów i ssaków).

Dlaczego więc płazy uważane są współcześnie za grupę bardzo zagrożoną? Jakie czyhają niebezpieczeństwa na te sympatyczne kręgowce. Kilka jest przyczyn, dla których ta grupa tak bardzo jest wrażliwa. Przede wszystkim płazy są organizmami dwuśrodowiskowymi: żyją na lądzie (w większości, bo wyjątkiem są żaby zielone), ale ich rozród odbywa się wyłącznie w wodzie. Każdego więc roku muszą opuścić swoje terytoria i - często na niemałą odelgłość - ruszyć w pełną niebezpieczeństw drogę. A pułapek po drodze bez liku: a to otwarta głęboka studzienka kanalizacyjna czy niezabezpieczone wyrobisko o stromych ścianach (z których już nie ma wyjścia), a to nagle wysoki mur pełnego ogrodzenia, którego nigdy wcześniej nie było i którego nie ma jak obejść, bo ciągnie się w każdą stronę po kilkaset metrów. No i wreszcie ruchliwa droga po której suną dziesiątki (a nawet tysiące) samochodów. Tu już szanse dla powolnych płazów są doprawdy niewielkie. Tysiącami giną każdego roku płazy na naszych drogach - zwłaszcza żaby trawne i nieruchliwe ropuchy. Paradoksalnie, to śmiercionośne miejsce, jakim jest droga, zachęca odrętwiałe po zimie płazy do dłuższego zatrzymania się, odpoczynku. Rozgrzana asfaltowa nawierzchnia jest dla zmiennocieplnych płazów tym, czym dla nas ciepłe schronisko po zimowym spacerze. Jeśli jakimś cudem uda się przebrnąć przez drogę (albo kilka dróg) to nie musi to jeszcze oznaczać sukcesu. Może się okazać, że zbiornik, od pokoleń wybierany przez lokalną populację na miejsce rozrodu, już nie istnieje - bo został zasypany gruzem, odpadami, albo po prostu osuszony. A może nawet istnieje, ale odprowadzone doń ścieki lub wysypane odpady zatruły wodę, w której miałyby się rozwijać kijanki.

Niebezpieczne przygody płazów nie kończą się na godach. Po kilku dniach (czasami tygodniach) płazy ruszają w drogę powrotną i znów samochody, pułapki, dziesiątkują populacje. A dochodzą do tego jeszcze środki ochrony roślin używane w wielkich ilościach na polach, które przez delikatną, wilgotną skórę płazów z łatwością przenikają. Giną też płazy w płomieniach podczas wypalania nieużytków i zarośli (ssaki, ptaki mają jeszcze szansę na ucieczkę - płazy żadnej!).

Trudno przewidzieć, ile jeszcze pokoleń płazów “wytrzyma” w świecie jaki my urządziliśmy. Warto zrobić wszystko, aby przynajmniej w części to masowe wymieranie spowolnić. Jeśli na odcinkach, gdzie często, w dużych ilościach przechodzą przez jezdnie płazy znacząco zwolnimy nasz samochód, to z pewności uda się uratować przynajmniej część zwierząt. Jeśli zachowamy w dobrym stanie rozlewiska, stawy, mokradła to damy im szansę na odbudowanie populacji. Jeśli nienaruszone zostawimy w swoim otoczeniu dzikie fragmenty przyrody to zapewnimy im miejsce do żerowania i schronienia.

Ratujmy płazy - za kilka lat może być za późno.

Nie trzeba chyba dodawać, że wszystkie płazy są w naszym kraju objęte ochroną gatunkową i ich zabijanie, płoszenie, wyłapywanie jest naruszeniem prawa.

H. Andrzejewski

 <strong>ropuchy szare</strong><br /><i>fot. Hieronim Andrzejewski</i> <strong>żaba trawna</strong><br /><i>fot. Hieronim Andrzejewski</i> <strong>żaba zielona</strong><br /><i>fot. Hieronim Andrzejewski</i>
Łódzkie promuje